czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział I "Nowy członek rodziny"

Pewnego letniego wieczoru,gdy moja mama jeszcze była w ciąży,oglądałam telewizor.Po chwili usłyszałam krzyki:
-Lily! Szybko!
Była to moja mama.Siedziała w kuchni,trzymając swój ogromny brzuch.Byłam tak szczęśliwa,że już niedługo urodzi mi się malutka siostrzyczka,nie wiedziałam co robic.
-Dzwoń...Na pogotowie!
Szybko wydusiłam na telefonie numer i zdenerwowanym głosem powiedziałam do słuchawki:
-Halo?! Czy to szpital? Moja mama rodzi! Przyjedźcie na adres: Lovhengord 7.Szybko!
Rozłączyli się.Moja mama coraz głośniej krzyczała.Przytuliłam ją,a po jej policzku spłynęła łezka.Nie byłam całkiem pewna,czy to łzy bólu,czy szczęścia.Usłyszałam trzask drzwi samochodów.Szybko otworzyłam drzwi i lekarze wbiegli do kuchni,gdzie siedziała zniecierpliwiona mama.Dziwnym trafem,w tym samym momencie,kiedy mama wsiadała do karetki,do mojego domu teleportował się tata-Robby.Robby był czarodziejem i dawnym nauczycielem w szkolę magii.
-Cześc tato!-Wykrzyknęłam tak,jakbym od krzyków mamy ogłuchła-Nie powinieneś byc w pracy?
-Zwolnili mnie-Powiedział smutnym głosem Robby-Ale to nic.Mama pewnie już w szpitalu.A ty jak tam córciu?
-A dobrze.Nie mogę doczekac się kiedy mama przyjedzie z moją małą Gracy.
Usiedliśmy na fotelu.Oglądaliśmy albumy z czasów,kiedy byłam jeszcze malutka.Po kilku godzinach rodzinnej pogawędki o dawnych czasach usłyszałam dźwięk sms'a.Był to mój telefon.Wyrwałam się z obięc taty i popędziłam do mojego pokoju po komórkę.Wiadomośc była od mamy.Zanim ją otworzyłam,zdałam sobie sprawę z tego,że była już północ.Odblokowałam telefon i zaczęłam czytac:
"Cześc Córeczko.Wiem,że długo czekałaś na narodziny swojej siostry.I opłacało Ci się.Mamy malutką Gracy.Przyjedźcie jutro.Może pozwolą Ci ją zobaczyc.A jak narazie wysyłam Ci zdjęcie małej.Kocham Cię Lily."
Po przeczytaniu tego sms'a popłakałam się.Nie miałam odwagi na to,żeby przewinąc wiadomośc na dół.Stanęłam ze wzrokiem wbitym w wyświetlacz telefonu,byłam w raju.Po chwili odłożyłam komórkę i zaczęłam skakac i krzyczec:
-Dziękuję,dziękuję,dziękuję! Kocham was! Kocham Gracy!
Przez moje krzyki usłyszec można było duszony śmiech Robbiego.Usiadłam obok niego,a on powiedział:
-Jakie jest twoje marzenie?
-Moje marzenie już się spełniło-Przewinęłam wiadomośc,po czym niemogłam ukryc ogromnej radości,która była gotowa zaraz wybuchnąc-Ona jest...Boże! Kocham Ją! Jest cudowna!
Na ekranie komórki widniało piękne niemowlę.Gracy spała.Było to najpiękniejsze dziecko,jakie widziałam.
Pokazałam zdjęcie tacie,lecz on nie okazywał takiej radości jak ja.Było to podejrzane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy